Wszystko o:

rozpięty zamek

A gdyby tak rozpiąć zamek

A gdybym choć raz rozpięła zamek biegnący od wzgórka łonowego przez pępek, mostek między piersiami aż do dołka pod jabłkiem Adama? Gdybym tak wzięła w dłonie suwak i pociągnęła go w dół, to co by się stało? Co by się stało, gdybym się otworzyła i wysypała wszystko, co wiem, czuję, pragnę, co we

1276.

        8230 nigdy? - uśmiechnąłem się nagle do swoich myśli i pokiwałem ironicznie głową - 8230 przecież próbowałem dzisiaj go rozpiąć.   Przecież próbowałem i nic mi z tego nie wyszło. Muszę najpierw przygotować ten zamek. Sam się muszę przygotować. Może powinienem najpierw spróbować to

981.

, niemal idealnie teraz pionowym na całej swej długości szwem, wypełniającą wyjątkowo równomiernie całą przestrzeń rozpiętego zamka materią rajstop sprawił mi jakąś, wyjątkową wręcz ulgę. Jakby ich widok, dzisiaj tak dziwnie skąpych sprawił mi jednak, właśnie teraz niewielką, ale mimo wszystko przyjemność

855.

rozpięty zamek, przez tak dokładnie widoczny, wręcz na siłę rzucający się w oczy każdemu, nie tylko mi, ten właśnie rozpięty zamek jej obcisłych, różowych spodni, który może i teraz też już był tak samo rozpięty, bezczelnie wręcz rozpięty aż do samego końca i rozchylony na boki tak, że dokładnie było widać

900.

    - Co się drzesz 8230 - wychrypiałem czując z jakimś nagłym przerażeniem, że ktoś przechodzący właśnie obok nas spojrzał na mnie. - No idiota, zamek mi rozpiął! - Joanna nie zważając na moje słowa mówiła cały czas tym podniesionym, pełnym złości głosem. - Sam się rozpiął. - powiedziałem

1711.

jej śladach, jakbym był jakimś tropiącym zwierzynę, skradającym się po swoją zdobycz myśliwym. Szedłem wiedząc, że przecież musi gdzieś tam na dole być, że nawet jeśli jej nie widzę, to dlatego tylko, że schowała się przede mną, może ze wstydu, uciekała bo może spostrzegła ten rozpięty zamek ale

455.

o tym nie wiem?     Kocham cię, Bajeczko... odpowiadałem starając się nie dać po sobie poznać o czym myślę, jakie obłąkane myśli mnie nękają, odpowiadałem nigdy nie odważywszy się pociągnąć za suwak i rozpiąć ten cały czas tak mocno mnie intrygujący zamek, rozpiąć i pozwolić jej iść tak choćby

1684.

już nie na jej plecy, nie na okrywające je rajstopy, na wysunięte spod spodni majtki ale na ten, w niewielkiej tylko części rozpięty zamek, którego od jakiegoś już czasu nie mogłem przecież widzieć, którego widoku niemal mi już brakowało.    Patrzyłem czując nagłą ulgę, że jest tylko tak trochę, tak w

1869.

tego rozpiętego zamka 8230 tak jak teraz to robi 8230 - 8230 że? - Joanna spytała sprawiając wrażenie, że dokładnie wie co się teraz ze mną dzieje, spytała prowokując mnie, spytała wiedząc może o czym myślę, może nawet i zbyt dobrze znając przyczynę tego mojego nagłego podniecenia. - Że będziesz

1273.

- 8230 jej zachowanie świadczyło o tym, że nie wiedziała, nie czuła, że ma rozpięty zamek w tych swoich różowych spodniach. 8230 jakoś nie potrafiła tego zauważyć, spostrzec, nie widziała, że wszyscy właśnie tak się na nią gapią, że z ironicznym niekiedy uśmiechem oglądają tak wyjątkowo zawsze wtedy

1626.

8230 bo nie rozpina się już teraz?     8230 przecież tam, przy sklepiku wcale nie był rozpięty? - uśmiechnąłem się sam do siebie.    Jasne, nie był rozpięty! Sam przecież widziałem, że suwak zjechał niemal aż do połowy zamka!     8230 kurwa 8230 a jak jest już może całkiem rozpięty? - przyszło

1714.

? - zrobiło mi się głupio bo nagle przypomniałem sobie to nasze pierwsze, tak niespodziewane i całkiem przypadkowe spotkanie.    Czułem, że zaczynam się coraz mocniej czerwienić ze wstydu bo pomyślałem sobie właśnie teraz, że Joanna od samego początku wiedziała o tym rozpiętym zamku, że choć może nie zrobiła

1642.

       Patrzyłem na jej pośladki, na jej uda nagle czując zawstydzenie, że myślę cały czas o jakimś idiotycznym, felernym zamku, że znów się zastanawiam czy te różowe sztruksy nie są znów tak rozpięte jak rozpięte były wtedy, jak rozpięte były tamtej niedzieli z wolna opuszczając coraz to niżej

36.

co tak niefortunnie powiedziałem położyła swoją rękę na mojej dłoni. Poczułem, że sprawiło mi to przyjemność i spojrzałem na nasze, oparte na udzie dziewczyny ręce. Pomyślałem, że to dziwne, bo przecież skoro patrzy teraz na nogi to powinna chyba też zauważyć i ten rozpięty zamek swoich obcisłych

980.

spostrzegłem, że zamek, jakby to było coś całkiem normalnego, jest... znów rozpięty. Po prostu, jakby nigdy nic, jakby to było coś zupełnie oczywistego jest rozpięty. I to do samego końca. - No nie... - wyszeptałem cicho. - Co nie? - Joanna jak na złość akurat teraz musiała mnie usłyszeć.    Nie odpowiedziałem

1037.

ludziach? Wcale mi przecież nie obcych?     Zapięła go dopiero jak matka ją, z tym rozpiętym, rozwalonym jakoś tak wyjątkowo zamkiem zobaczyła. Wszyscy to widzieli, cała knajpa musiała to widzieć, te jej białe, całkiem zsunięte w dół ale i tak widoczne w rozpiętym i tak bardzo, jak za każdym razem szeroko

JAK USZYĆ TOREBKĘ - mini kurs

przypinamy i przyszywamy do taśmy zamka - w ten sposób zamek zostanie przeszyty drugi raz.  Teraz  trzeba zeszyć wokół torebkę i podszewkę.  Ważne! Przedtem należy nieco rozpiąć zamek, tak by można było potem wsadzić palce rozpiąć do końca. Koniecznie zostawić niezaszyty otwór do wywinięcia, np, w miejscu

757.

komicznie to teraz wygląda. Te jej duże, błękitne, pełne łez oczy i rozpięty aż do samego końca zamek mocno napiętych spodni, siłą wręcz odciąganych na boki za sprawą wsuniętych w kieszenie dłoni i odsłaniających wyjątkowo dokładnie białe, zawsze jakby na przekór tak wyjątkowo dobrze widoczne majtki

1705.

, wyszeptałem postanawiając, że za to, że jest taka obojętna, że nie zachowuje się tak jak powinna, tak jak ja chciałem, tak jak zachowywała się Agata zrobię jej coś, zrobię jej na złość, że rozepnę jej jednak ten zamek, ten nie całkiem przecież teraz rozpięty zamek. - No? - spytała cicho. - Kocham cię, Aśka

1633.

zaskoczony, że zamek jej spodni nie jest rozpięty już tak, jak się przecież obawiałem, jak może mimo wszystko chciałem by był rozpięty a mimo to czując się nagle wyjątkowo poruszony, wręcz podekscytowany tym co zobaczyłem aż sobie cichutko chrząknąłem z wrażenia - 8230 co jest? 8230 pech jakiś, czy co

1624.

, nieartykułowane, bezsensowne dźwięki.     8230 i co? - już miałem też pokazać jej język - 8230 mam może teraz powiedzieć, że to nie o ten język mi chodziło?    Mam jej może teraz powiedzieć, że co? 8230 że zaraz jej się rozepnie ten cholerny zamek? 8230 zamek w jej obcisłych spodniach? 8230 że rozepnie

1879.

starszy pan się na nią patrzy to jednak nie zapina wciąż jeszcze tego zamka. - Czuję to chyba 8230 - idąc znów z cały czas frywolnie wsuniętymi rekami w kieszenie swoich spodni wyszeptała bojąc się, by ten ktoś nam obcy, z każdym krokiem będący coraz bliżej nas tego nie usłyszał.     8230 a rozpiętego

1831.

nieznacznie rozpięty zamek jej spodni.     8230 zaraz o ciebie zadbam 8230 - pomyślałem wpatrując się w sterczący, dokładnie we mnie wycelowany języczek zsuniętego nieznacznie, może tylko o niecały centymetr, ale zdecydowanie już za daleko, za nisko już zsuniętego suwaka.    Pomyślałem, że jest to co

1854.

jakimś transie, myślałem bojąc się, wierząc już nawet w to, że nie potrafię właśnie teraz zabrać stamtąd, choćbym nawet tego bardzo chciał swojej dłoni - 8230 chyba ma ten cholerny zamek całkiem już rozpięty.    Czując pod opuszkiem wskazującego palca zgrubienie, łączący właśnie tu, dokładnie pośrodku

1614.

nie przeszkadza!     8230 a czy kiedykolwiek widziała? - uśmiechnąłem się z przekąsem - 8230 czy widziała? 8230 nigdy nie wiedziała, że zamek jej spodni jest rozpięty!    Spojrzałem w odbicie oczu Joanny chcąc się upewnić czy dziewczyna naprawdę nic nie widzi.     8230 czy Aśka widziała, że się

1169.

tamtej niedzieli sama, jak szła wśród tłumu wyległych na promenadę ludzi z całkiem rozpiętym zamkiem tych sztruksowych obcisłych, może i zbyt nawet obcisłych spodni, które i dziś miała na sobie. Może nie byłoby w tym i nic szczególnego, może nawet bym wcale tego rozpiętego zamka nie zauważył a w sumie

996.

        Poczułem, że to, że Joanna stoi tuż obok mnie, tak blisko, że wystarczyłoby zrobić krok i tylko unieść rękę by ją objąć, by przytulić do siebie, że stoi tak całkiem nieświadomie z rozpiętym zamkiem odsłaniającym jej okryte tylko cienkimi rajstopami i białymi, dzisiaj wyjątkowo jakoś

1036.

spojrzeć zamek jest zapięty a wtedy, gdy wokół niej jest pełno jakichś całkiem obcych, gapiących się bezczelnie na nią ludzi rozpina się od razu. Nierzadko, a w każdym razie stanowczo zbyt często rozpina się całkiem, aż do samego końca. Tak jak był całkiem rozpięty wtedy, gdy spostrzegłem Asię pierwszy raz

1182.

niż tylko do połowy. Rozpinając się tak, że teraz te jej obcisłe spodnie niezbyt już ładnie się prezentowały, że zbyt zdecydowanie rzucało się w oczy to, że są rozpięte. I choć do końca trochę jeszcze brakowało to jednak już na tyle nisko się zsunął, że obie części rozpiętego ponad suwakiem zamka

1212.

rozpiętym zamkiem różowych, obcisłych spodni.   Tak, tylko że z powodu tego rozpiętego, tak wyjątkowo zaskakująco, wręcz prowokująco rozwalonego rozporka jakoś nikt do niej nie podszedł. Jakoś nikt poza mną nie próbował zagadać, nie próbował iść za nią tymi spodniami zwabiony i obserwować z ukrycia tą całą

1460.

jeszcze w znacznej od niego odległości, całkiem przecież nie zdając sobie sprawy z tego, że tak uważnie ją obserwuję na moment zatrzymała się, poprawiła wcale przecież nie rozpięty zamek i jakby celowo robiąc mi tym na złość włożyła kciuk za pasek swoich spodni, też nie ten skrzący się, metalowy, a tym

1627.

        8230 mam coś niepotrzebnie mówić? - uparcie myślałem cały czas - 8230 co mam mówić, jak może właśnie dziś ten cholerny zamek wcale nie ma zamiaru rozpinać się, jak może nie rozepnie się już dalej?    Może całkiem niepotrzebnie mnie to aż tak denerwuje, bo suwak, choćbym nawet bardzo

1912.

chodzić dla mnie z rozpiętym zamkiem. Przecież już na molo tak chodziła. Chodziła nie przejmując się tym, że ten ktoś, ten kto może teraz znajduje się tuż obok na nią patrzył, że widział, że musiał widzieć jak rozpinam jej zamek, że widział ten Aśki rozpięty do samego końca zamek.     8230 chodziła, bo

633.

     Nie no, nie powiem, sam też się tam przecież gapiłem... kusiły wzrok te jej lśniące, cieliste rajstopy i te białe majtki... jakoś tak zaskakująco rzucające się w oczy 8230 niby taki drobiazg, tylko rozpięty zamek a jednak...    Tylko? Gdyby nie on, gdyby nie ten rozpięty zamek, to może

462.

wiedząc jednak, że coś jest nie tak. Nie wiedząc, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, że ten cholerny, ten tak intrygujący mnie, a przecież i nie tylko mnie zamek jest rozpięty.    Czułem, jak zaczyna mnie palić jakiś dziwny ogień, ogień wypełniający każdy zakątek mego organizmu. Czułem, że to nie

1865.

Wiosnę - 8230 może wcale teraz nie myśli o rozpiętym zamku? ...może nawet nie wie o tym, że jest rozpięty? - No może trochę 8230 - powiedziałem lekceważąco i wyniośle wzruszając ramionami.     8230 nie, to niemożliwe. - pokręciłem przecząco głową - 8230 nie mogła tego nie poczuć 8230 nie mogła

1603.

       Rozpiął się a teraz się nie rozpina. Dlaczego? 8230 może jednak coś się z nim nagle stało? 8230 może suwak zahaczył się o rajstopy?  8230 może jak zapinała spodnie rajstopy wcięły się w zamek?  Musiało coś się stać i dlatego właśnie teraz się nie rozpina. Teraz, gdy wszystko miało

726.

całkiem beztrosko z rozpiętym zamkiem tych wyjątkowo kuszących wzrok różowych, tak przecież wyjątkowo obcisłych spodni na pełnym ludzi, leżącym pomiędzy morzem a parkiem odcinku tej nadmorskiej alejki.    Tak, jak wtedy dokładnie było widać jej białe, okryte rajstopami majtki. Tak jak wtedy... pomyślałem

1853.

, że czuję, dotykam jej rajstop z pewnością teraz widocznych, odsłoniętych akurat pod rozpiętym w tym miejscu, akurat tam, dokładnie pod znów, a może jednak wciąż rozpiętym zamkiem jej spodni, dokładnie tam, gdzie zabłądziły moje dwa palce. Rozpiętym tak jak tego chciałem, jak się tego spodziewałem

Jak piękne są wspomnienia o seksie...

sięgnąłem do zamka na jej biodrze. Jednocześnie miażdżyłem jej usta. Chwyciła moją dłoń i przeciwstawiała się próbie jego rozpięcia. Całując, mocowaliśmy się chwilę, w której, gdzieś, podświadomie, zarejestrowałem, że jej język już nie jest bierny, już tańczy taniec z moim i wciska się do moich ust

42.

roześmiała się wesoło - I co? ...nic mi już nie powiesz? - Zamek masz rozpięty. - powiedziałem cicho, wyraźnie tym speszony. - Zamek? - szybko sięgnęła ręką do niego i zarumieniła się wyraźnie zawstydzona - O kurcze... nie mam pojęcia co się z nim dzisiaj dzieje ...no nie ...chyba się za chwile załamię

1759.

powinien go sobą skrywać, który powinien go maskować a jednak cały czas był uniesiony, cały czas zamek było wyjątkowo dobrze widać kusiły tym razem nie tylko mój wzrok.    Uśmiechnąłem się, bo przyszło mi nagle na myśl, że Joanna zastanawia się może, jakby to wyglądało gdyby teraz był rozpięty, gdyby

1613.

          8230 moja sprawka, jasne. - pokiwałem z politowaniem głową uparcie wpatrując się w rozpięty fragment zamka, zamka tym razem rozchylonego jakby nieco bardziej niż zwykle na boki, jakby celowo chcącego wyraziściej ukazać to, co znajdowało się pod spodem. Ukazać te białe, też dzisiaj

72.

pochylona i wyraźnie zdziwiona patrząc  na rozpięty zamek - I co mam zrobić jak znów się zaciął? Może mam tak iść? - Rozpiął się... - powiedziałem wpatrzony w te różowe, stanowczo zbyt obcisłe sztruksowe spodnie. - Rozpiął się... - powtórzyła wyraźnie zaskoczona. - Hahaha... - roześmiałem się głośno i

724.

do tej pory... tak, jakoś dziwnie... tak jakby to nie był sen, tylko jakby na prawdę przyszła do mnie... - Dlaczego milczysz? - spojrzałem na idącą tak wyjątkowo obojętnie i powoli Wiosnę - Boli cię coś?     Odruchowo popatrzyłem na zamek jej spodni. Był zapięty. Tym razem nie rozpiął się choć

750.

nie wiem o co jej chodzi. - Zamek mam kurcze rozpięty... - powiedziała wyraźnie zdziwionym głosem zmagając się cały czas z zaciętym przekornie, nie pierwszy już raz gdzieś tam na samym dole suwakiem - Że też jakoś tak całkiem zapomniałam, że... - Właśnie miałam ci powiedzieć, - Kinga uśmiechnęła się

860.

zastanawiając - Trochę dziwnie się poczułam. - Znów cię boli? - spytałem przyglądając się zsuniętemu o parę centymetrów suwakowi. - Nie... - Joanna uśmiechnęła się obojętnie - To nie to...    Tym razem widok tego rozpinającego się, a właściwie to częściowo rozpiętego już zamka nie intrygował mnie tak wyjątkowo

398.

nazwać. Ha, ten jej nieszczęsny zamek, pokręciłem głową z niedowierzaniem, zamek, który tak wyjątkowo wyraziście utkwił mi w pamięci. Przecież gdybym nie ja, to pewnie chodziłaby przez cały dzień w rozpiętych spodniach. Nie mogłem zrozumieć jak tego nie zauważyła, jak nie spostrzegła, że przechodzący

1851.

pewnością nie tylko mnie wtedy, jakby chciał celowo zwrócić uwagę wszystkich w około na jej rozpięte spodnie.     8230 .rozpięty zamek 8230 - błysnęło mi coś w głębi, w samym chyba środku mózgu - 8230 miała wtedy rozpięty zamek 8230    Obejmując Wiosnę coraz bardziej swoim mocno wyciągniętym w jej

1625.

cały czas tam patrzyłem czekając tylko na to kiedy się rozepną? 8230 same? 8230 jak zawsze? że wręcz spragniony byłem tego widoku?    Mam jej może powiedzieć, że ma zapiąć ten cholerny zamek, bo nagle mnie przestało to bawić? 8230 bo nagle czegoś się przestraszyłem?     A może mam Aśce zupełnie

990.

dyskretnie powiedzieć Aśce o rozpiętym zamku. Chciała 8230 dawała do zrozumienia, ale Aśka oczywiście nie zrozumiała o co jej chodzi 8230 Będzie się teraz cieszyć, że trafiła mi się jakaś niezbyt rozgarnięta 8230    Odetchnąłem z ulgą. Widziałem jak Aśka w ostatniej chwili oparła się o krzesło, jak

1015.

tak wyjątkowo wczoraj rzucający się w oczy, niemal przez cały wieczór rozpięty zamek. Ośmielony tym, że Joanna wciąż zdawała się ignorować moją obecność przesunąłem dłoń w stronę tego jej, tak czasem wyjątkowo mocno intrygującego mnie zamka i czując coraz wyraźniej to dziwne, nasilające się coraz

922.

satynowym blaskiem rajstopy, pod którymi, jak to już wcześniej, jeszcze przy latarni udało mi się zauważyć, najwyraźniej chyba nic dzisiaj nie było.    Chrząknąłem cicho, wpatrując się tak, jakbym dostrzegł u Joanny coś wyjątkowo niezwykłego w ten znów nie dopięty zamek, w podciągnięty w górę, jakby tego

1717.

tym rozpiętym zamku odsunęła nieco od siebie torebkę i popatrzyła na swoje, rozpięte spodnie. - Weź przestań się ze mnie nabijać 8230 - powiedziała cicho, z wyraźnym żalem cały czas patrząc na swoje rozpięte spodnie - Tak cię to bawi? 8230 wyjątkowo?    Patrzyła uparcie tam, gdzie i ja patrzyłem

983.

domyśliła się, że ten cholerny zamek jest rozpięty i to właśnie on tak wyjątkowo bawi teraz Justynę opuściłem w dół oczy i wpatrzyłem się w widoczne za oparciem krzesła, rozpięte spodnie Joanny. Chwile tylko patrzyłem na te widoczne, figlarnie połyskujące pomiędzy oddalonymi od siebie krawędziami rozpiętego

Ewa + Monika - c. d. 3

do sypialni, Ewa leżała w łóżku. Kołdra tylko częściowo zakrywała jej nagie piersi 8211 8222 podejdź do mnie 8230 8221 Rozpięła mi pasek, zsunęła zamek rozporka 8211 8222 masz mnie teraz przelecieć. Nie będziesz podniecał się oglądając dupę tej małej. Rozumiemy się? 8221 8222

995.

niemal już na nim. Już miałem dotknąć jej warg ustami i powiedzieć, żeby zapięła sobie w końcu ten cholerny zamek, że chyba całkiem zapomniała, że czasem sam się rozpina, że przecież dobrze o tym wie, jak niepostrzeżenie potrafi się rozpiąć, zdradziecko zsunąć a od dłuższego już czasu nie sprawdzała co

1008.

uparcie tkwiącego na samym dole rozpiętego zamka, mimo nerwowych, coraz mocniejszych jej szarpnięć nawet o milimetr nie chcącego się przesunąć w górę spojrzała na mnie oczyma nagle wypełnionymi łzami. Spojrzała nie wiem, czy pełnym żalu, czy jednak wyjątkowo speszona tymi rozpiętymi spodniami, tak

745.

zaskoczony nieco tym, że Wiosna siedzi z aż tak szeroko rozchylonymi nogami. W zasadzie nie byłoby w tym nic szczególnego, przecież była teraz nie w spódniczce a w spodniach. Nic szczególnego, gdyby ten jej rozpięty zamek nie psuł całego obrazu beztrosko siedzącej sobie dziewczyny. Beztrosko... uśmiechnąłem

1467.

i dziś też, że już za chwilę będzie szła z opuszczoną ręką, swobodnie, lekko, z gracją nią wymachując tak jak wtedy i pozwalając całkiem może i nieświadomie zamkowi tych wyjątkowo obcisłych spodni rozsunąć się, rozpiąć się tak, jak chyba jednak, jak przecież cały czas chciałem by był rozpięty, jak

1608.

się go mimo wszystko unieść i przesunąć, rozpiąć w końcu zamek jej spodni poczułem, że Aśka wciąż się śmiejąc, wciąż wyjątkowo zadowolona jakby nieco, jakby nieznacznie się pochyliła. Już przerażony, z mocno łomoczącym, rozsadzającym niemal już klatkę piersiową sercem chciałem zabrać stamtąd rękę, już

1895.

mi spokoju podniecenie właśnie w ten sposób znalazło sobie drogę ujścia - A ta twoja ciotka, to nigdy cię nie pouczała? Nie powiedziała ci nigdy 8222 Aśka, masz rozpięte spodnie? 8221 8230 8221 Aśka zamek se zapnij? 8221 - Ciotka Irka? - Wiosna spytała gdy doszliśmy już do końca mola

1665.

        8230 tak nieraz chciałem by zamek w skórzanej spódnicy Agaty był choć trochę rozpięty, by choć trochę, ulegając presji mego wzroku się rozpiął. - przypomniałem to sobie czując, że aż mnie coś ścisnęło za serce - 8230 tak tego chciałem choć jednak wyjątkowo, może nawet obsesyjnie się

1183.

rozpięty zamek. - Asiu... - chrząknąłem bo nagle poczułem znany mi już przecież zbyt chyba dobrze, palący mnie gdzieś tam wewnątrz ogień - Masz...    Już miałem jej powiedzieć wbrew temu co sobie obiecywałem, że znów ma rozpięty ten cholerny zamek, już nieomal to z siebie zaczynałem wyrzucać tym suchym

1835.

spodoba mu się też rozpięty zamek? - pomyślałem wracając do tej głupiej chęci zrobienia dziewczynie na złość - 8230 ciekawe czy Aśka teraz nie będzie widzieć, 8230 a może tylko będzie udawać, że nie widzi swojego rozpiętego zamka?    Myślałem będąc już pewnym, że wbrew temu co nakazywał mi ten dziwny

49.

ustach cały czas dokładnie, wyjątkowo szczegółowo analizując jej wizerunek i zastanawiałem się, patrząc uparcie na zamek spodni, czy nie rozepnie się i tym razem, czy nie dopięty do samego końca suwak nie zsunie się właśnie teraz, nagle i gwałtownie ukazując to, co dziewczyna miała pod spodem. Okryte

1913.

       Czasem nawet wyjątkowo podoba mi się to, jak Aśka tak całkiem o tym nie wiedząc ma rozpięty zamek tych dopasowanych do jej figury, tych tak wyjątkowo podkreślających jej kuszące wzrok kształty obcisłych spodni. Tak słodko wyglądała idąc wtedy, tamtej niedzieli parkową aleją z całkiem

1876.

to, co kolejny już dzisiaj raz zrobiłem, za to, że rozpiąłem jej znów ten cholerny zamek w nagłym popłochu szybko cofnąłem swoją dłoń. Zabrałem obejmujące Aśkę ramię i nieco odsunąłem się od niej. - A tobie co? - spojrzała na mnie i chwytając mnie za palce tej dłoni, którymi przed chwilą tak sprytnie

1180.

ludzie, patrzą na te jej obcisłe spodnie i przecież widzą to, widzą ten rozpięty całkiem zamek.     Ciekawe ile czasu by było potrzeba, żeby Aśka to zauważyła? Czy w ogóle udałoby mi się to zrobić tak, by tego nie spostrzegła? A może nawet wcale by nie poczuła, że coś tam kombinuję przy jej spodniach i

1860.

- jęknąłem jakby ten figlarnie wystawiony język sprawił mi ból - bo zaraz zobaczysz 8230 - Zobaczę? - w Aśki głosie zabrzmiało coś prowokującego, coś mnie nagle drażniącego.     8230 zobaczysz, rozepnę ci ten zamek. - dokończyłem już tylko w myślach - 8230 obojętnie co miałoby się potem stać 8230

1710.

uśmiechnąłem się i aż z wrażenia na moment znów się zatrzymałem bo nagle, teraz gdy Wiosna była przodem do mnie, gdy pochylona zbiegała schodami nie patrząc na mnie a gdzieś tam w dół spostrzegłem, że zamek jej różowych spodni jest całkiem rozpięty, rozpięty tak, jak był rozpięty wtedy w parku, wtedy gdy

756.

... - zacisnąłem mocno palce na ręce Joanny.    Miałem już powiedzieć, że ma rozpięty zamek. Miałem, ale pamiętając, że obiecałem sobie nie zwracać już więcej Wiośnie żadnych uwag, pamiętając przecież jak nerwowo na to reaguje dałem sobie spokój. Nie powiedziałem, że znów ten jej cholerny zamek jest rozpięty, że

1868.

patrzącą urażonym, wręcz już obrażonym wzrokiem nie na mnie, a gdzieś tam, w stronę lądu, w stronę siedzącego na ławce człowieka, w zdającą się nie wiedzieć, że ma całkiem rozpięty zamek tych swoich, coraz bardziej mnie intrygujących, sztruksowych, tak bardzo dopasowanych do kształtu jej ciała spodni

1864.

patrzysz? - Wydaje ci się 8230 - westchnąłem starając się w ten sposób rozładować to nagłe niezadowolenie.     8230 dlaczego nie zapina tego cholernego zamka? - całkowita obojętność Aśki na rozpięty przed chwilą przeze mnie zamek nie dawała mi spokoju - 8230 dlaczego trzyma tymi swoimi, długimi

35.

, że patrzę na zamek jej spodni widząc teraz to, czego ona jakoś nie zauważała. - To jak? - uśmiechnęła się - Powiesz mi co robisz, czy to jakaś może tajemnica? - Pracuję... wiesz, nic szczególnego. - chrząknąłem speszony jej słowami, speszony i zaskoczony tym rozpiętym, tym rozpinającym się tak

987.

czasem, minimalnie zachwianych i odrobinę nierytmicznych, targanych od czasu do czasu wciąż męczącą ją czkawką kroków.    Patrzyłem na idącą Joannę mając cały czas tą świadomość, że zamek jej spodni jest rozpięty, że dziewczyna idzie tak zdawałoby się całkiem obojętnym krokiem zupełnie nie zdając sobie

718.

matki. Stojąc teraz nieco z boku Wiosny spostrzegłem w lustrze, że zamek Asi spodni jest rozpięty. Uśmiechnąłem się i pomyślałem, że musiał się pewnie rozpiąć jeszcze wtedy, jak Wiosna przy szafie zakładała buty, jak się schylała. Pomyślałem, że matka też z pewnością musiała ten jej rozpięty zamek

463.

! 8211 w nagłym przypływie energii wykrzyknąłem z całej siły 8211 Pomóż mi!    Przyglądałem się rozpiętemu zamkowi zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, co tak naprawdę się ze mną dzieje, nie mając pojęcia, nie panując wcale nad tym co cały czas robię.    Coraz mocniej czułem jakąś dziwną niemoc

Maturzystka Martyna

. Przytuliłem się do nich i rozpiąłem jej zamek w spodniach, poczym lekko je opuściłem. Miała na sobie czarne stringi. Chwyciłem za jej dupę, lekko klepiąc, i pchnąłem ją na lóżko. Leżała z dłońmi na piersiach a nogami zsuwała sobie spodnie. Rozpiąłem pasek u mych spodni, zamek i wyciągnąłem sterczącego kutasa

655.

    - Chodzenie? - powtórzyłem wpatrzony w odpięty guzik jej spodni i zsunięty całkiem w dół suwak zamka. - Bo tak se myślę... - zamyślona patrzyła cały czas na mnie - że to chodzenie to i tak przecież nic nie da. Bez sensu to wszystko... - Dlaczego? - spytałem przyglądając się jej rozpiętym

1352.

zapięte... a i w tych różowych sztruksach jak tylko zauważyła, że są rozpięte, jak spostrzegła, że pęka... hahaha... jak to ten chłopaczyna na latarni określił... ten, któremu chciała przylać... trzepnąć go torebką... i jak ja jej to też mówiłem, że ma rozpięty zamek, bo jeszcze wtedy mówiłem jej to, to

1410.

rozpiętego zamka. Hahaha... - śmiała się obserwując mnie cały czas uważnie - ...że trochę się zagapiłam. - Zagapiłaś się? - powtórzyłem bezmyślnie. - ...a zamek jak na złość wtedy... - uśmiechnęła się krzywiąc pogardliwie usta. - Jak na złość się wtedy rozpiął? - wydawało mi się trochę dziwne 65279 , że

1852.

całkiem swoją dłoń w kieszeń spodni.     8230 żeby miał co widzieć, żeby było na co patrzeć ten cholerny zamek musi być teraz rozpięty - dręczący mnie głos nie dawał spokoju -  8230 musi być rozpięty aż do samego końca. -  Chciałabyś 8230 - odpowiedziałem niemal szczęśliwy z tego, że Joanna wcisnęła

1632.

8230 - wyszeptałem to, wypowiedziałem może całkiem bezdźwięcznie, samymi tylko przez nikogo niezrozumiałymi poruszeniami warg i dodałem już jedynie w swoich myślach - 8222 8230 a żeby ci się ten zamek całkiem teraz rozpiął ...za to, że jesteś taka złośliwa. Taka Baba Jaga! 8221    Udając, że

1616.

- 8230 bez przesady 8230 całkiem fajnie przecież wygląda.    No co? Teraz jak ten jej zamek tak tylko troszkę jest rozpięty, a w zasadzie to trafniej byłoby nawet powiedzieć, że niezbyt może starannie tylko jest dopięty, to muszę przyznać, że wcale nie wygląda to najgorzej 8230     8230 gorzej może

75.

czubkami malców rozpiętego zamka. - Tak cię to pasjonuje? - spytała i nie spuszczając nawet na moment ze mnie wzroku zakryła dłonią rozporek spodni 8211 Bo mnie jakoś wcale. - Nie zmieniaj tematu. - powiedziałem ale dziewczyna już mnie nie słuchała. - Oszaleję za chwilę... - niemal jęknęła i nagle

14.

    - Joanno... - wszedłem jej w słowo.    Chciałem, sam nie wiedząc dokładnie jak powiedzieć jej to, że znów ma rozpięte spodnie, że coś chyba jest nie tak z tym zamkiem ale nie pozwoliła mi dokończyć. Chrapliwy, ledwo wydobywający się z zaschniętego gardła głos gdzieś tam utknął w środku

15.

nie miałem zamiaru właśnie teraz tam spoglądać to ten jej nieszczęsny, rozpięty i rozchylony do granic możliwości zamek nie sposób było nie zauważyć. Mimo, że wcale tam nie patrzyłem, to w jakiś jednak sposób spostrzegłem, że ta fałdka, która jeszcze chwilę temu utworzyła się na jej majtkach wtedy

998.

Joanną i widząc ten całkiem już chyba zapomniany przez nią, rozpięty zamek - Zwłaszcza teraz. - Wiem. - wyrzuciła z siebie, jakoś z trudem wycharczała nie mogąc zapanować nad swoim oddechem - Ale pytam o biały.  - Nie wiem... - wzruszyłem ramionami - Jak chcesz to może być i biały. - A może jednak wolisz

895.

, mało tego, jakby na złość, na przekór sobie przesunąłem dłoń odrobinę wyżej, tak by na tej mile mnie łechcącej drabince niewielkich ząbków rozpiętego powyżej suwaka zamka położyć jeszcze dwa kolejne palce - I przez łzy powiedziała, że... a w zasadzie to spytała, czy rozstajemy już się, tak definitywnie

907.

kieszenie spodni odpychając mnie w ten sposób od siebie odstającym zdecydowanie na zewnątrz swoim lewym łokciem - Nie rozumiesz? Mówię chyba, że nie mam ochoty? - Zamek ci się zaraz rozepnie... - uśmiechnąłem się przekornie patrząc na ręce Wiosny mocno wciśnięte w kieszenie spodni. - Co? - Asia spytała

659.

siły nie uda mi się go rozpiąć, nie uda mi się pokonać oporu jaki Wiosna sprawiała zsunąłem dłoń w dół czując pod palcami ostre ząbki nie zapiętego przecież zamka. Przesunąłem opuszkami po tych zimnych, metalowych ząbkach i namacałem znajdujący się na samym ich końcu suwak. Schwyciłem jego sterczący do

1418.

samą już myśl o rozpiętym zamku tych jej różowych, bardzo obcisłych, sztruksowych spodni. - No... - potwierdziła kiwając głową i patrząc przed siebie rozmarzonym wzrokiem - Tak jak wtedy było... chcesz? - Lubisz, jak się na ciebie wszyscy patrzą? - spojrzałem na uśmiechającą się wyjątkowo ciepło Wiosnę

1826.

ci zamek 8230 - westchnąłem i czując, że robi mi się coraz bardziej gorąco nieco się cofnąłem, czując, że mam w sobie coraz mniej sił nie przytulałem Wiosny już tak mocno do siebie - 8230 rozpiąć tak, żebyś tego nie czuła 8230 - A tam. - Joanna lekceważąco wzruszyła ramionami. - A tam? - ze

1872.

celowo mnie drażniła, jakby mściła się teraz za to, co przed chwilą powiedziałem. Może lepiej by było jakbym jednak nic nie mówił? Jakbym nawet słowem o nim, o jej rozpiętym zamku nie wspomniał? Ale przecież powiedziałem. Całej tej, z pewnością niepotrzebnej rozmowy nie da się już niestety cofnąć

1857.

rozpiętym zamku Aśki spodni. - A taki piękny był dzisiaj 8230 - powiedziałem bezczelnie patrząc mu w oczy - zachód słońca. - Zachód słońca? - Joanna zdziwiona tym co usłyszała popatrzyła na mnie. - Hahaha 8230 - nie panując nad sobą znów się głośno i niezbyt już chyba teraz poważnie roześmiałem. - No

1885.

zapięty zamek. - w pełnym żalu grymasie wykrzywiłem swoje usta. - To se rozepnij. - wyrzuciła bez namysłu. - Se? - powtórzyłem i jednym, zdecydowanym ruchem pociągnąłem suwak zamka w dół - Proszę bardzo. - Co robisz? - spytała wystraszona - Oszalałeś?     8230 teraz mnie uszczypnie 8230 - głos nagle

1886.

   Bojąc się, że Aśka pomimo naszej rozmowy, pomimo tych targów o zdjęcie, o napisanie wiersza jednak ma zamiar uważnie teraz pilnować zamka swoich spodni, bojąc się, że może będzie chciała znów zasłonić torebką ten jednak nie zapięty zbyt dokładnie zamek, ten pomimo tego, że tak decydowanie Wiosna go

1524.

spodni.   8230 szkoda,  że też nie wpadł mi do głowy wcześniej ten pomysł z przetarciem świeczką ząbków zamka. - pomyślałem uśmiechając się z zadowoleniem - 8230 gdybym to zrobił pewnie zamek Aśki spodni zdążyłby się już znów rozpiąć.    Gdy Joanna była już w wejściu, w tym pozbawionym drzwi otworze

1274.

opowiedziała. Ta... opowiedziała... Roztrąbiła to już pewnie jak jakąś wyjątkową sensację. Nawet matka z tego powodu robiła mi już jakieś idiotyczne prelekcje...     Kiedyś z niepokojem sprawdzałem czy z Bajki zamkiem jest wszystko w porządku, czy się nie rozerwał, nie rozpiął a teraz jakoś dziwnie bawi mnie

Miejsca:

Naga (39)
Kołobrzeg (16)
Wrocław (14)
Szczecin (10)
Warszawa (7)
Skąpe (6)
Adamów (6)
Warta (5)
Tychy (5)
Rzym (5)